Pierwszy drugi poród

Enigmatyczny początek, ale prosta odpowiedź – poród naturalny po cięciu.

Za oknem początek zimy, a ja wspomnieniem przywołuję piękny początek lata, kiedy urodziłam Oliwkę. Minęło pół roku. Długo nie mogłam dosiąść klawiatury, aby spisać swoje przeżycia. Chciałbym bardzo podzielić się rzetelną relacją z przebiegu porodu. Bez nadużyć w stronę pozytywną jak i negatywną. Gdybym zrobiła to miesiąc po porodzie wspomnienia byłby tylko pozytywne, pełne euforii i radości. Po dwóch miesiącach w porodzie zaczęłam dostrzegać jego „ciemną stronę”. Zaczęłam zastanawiać się nad niektórymi momentami, decyzjami. Czy dobrze zrobiłam? Czy mogłam zdecydować lepiej? Czas był potrzebny, abym mogła zweryfikować swoje emocje. Dzisiaj wiem, że chciałabym uniknąć emocjonalnego podejścia (jeśli w ogóle się da) tamtych chwil. Moja wizja jest już ugruntowana, przemyślana. Czuję się na siłach, żeby ją spisać i puścić w Świat.

Czytaj więcej...

Tosia

Długo myślałam i układałam sobie w głowie, jak opisać ten moment mojego życia. Właściwie to naszego życia, mojego i męża. Tosia to moje drugie (pierwszym jest mąż) ogromne szczęście, jakie mnie spotkało.

Ania tak pięknie opisała przyjście pana Michała na świat i ja też tak chciałam. Tylko nie umiałam. O szczęściu myśli się łatwiej, żeby je opisać tak pięknie jak się o nim myśli, jest już trudniej.

Zdecydowałam się, a może dojrzałam do tego, żeby podzielić z innymi tym ważnym momentem. Chciałabym też, żeby za kilkanaście lat Tosia mogła o tym przeczytać, bo moja pamięć jest ulotna. O narodzinach Tosi piszę ja, autoryzuje mój mąż, bo był w tym momencie ze mną. Tosia to także jego ogromne szczęście.

Czytaj więcej...

Mój najpiękniejszy poranek

27 kwietnia 2014 roku był spokojnym dniem nie zapowiadającym nadchodzących wydarzeń. Po leniwym poranku wybraliśmy się z mężem na piękny spacer po łące usianej mleczami po horyzont. Tam uwieczniliśmy ciążowy brzuszek na kilku fotografiach i postanowiliśmy wrócić do domu na filmowy wieczór. W drodze powrotnej po raz kolejny próbowałam przekonać Grzesia aby przyszedł do nas już na świat. Między innymi mówiłam mu, że naprawdę nie chcemy spędzić połowy jutrzejszego dnia na izbie przyjęć czekając na wykluczenie podejrzenia hipotrofii. Odpowiedział mi kilkoma leniwymi ruchami.

Czytaj więcej...

Poród z zaskoczenia czyli jak Kacperek przyszedł na świat

A więc to było tak: Termin miałam na 25 lipca.

Mąż pracował w nocy z piątku na sobotę. Odwiózł mnie na noc do rodziców, nie chciał, żebym była sama jakby co:) choć do terminu było jeszcze 11 dni.

Rano w sobotę (14 lipca) przyjechał po mnie, bo byliśmy umówieni na ktg na 10:00. Pod prysznicem przed wyjściem zauważyłam, że coś się delikatnie ze mnie sączy, więc przed badaniem powiedziałam o tym położnej, która stwierdziła, że w takim razie zbada mnie przed ktg. Dodam, że trafiłam akurat na znajomą położną, moją sąsiadkę, co mnie bardzo ucieszyło.

Czytaj więcej...

Letnia opowieść porodowa

To, że chcemy, aby Nela urodziła się w domu tak, jak jej starszy brat, wiedzieliśmy od początku. Kto raz spróbuje rodzić w domu, już nie pójdzie do szpitala z własnego wyboru... Przez całą ciążę byłam pewna, że urodzę raczej przed terminem niż po, czyli “celowałam” w koniec lipca. Z wielu względów było mi to na rękę - oczywiście okazało się jednak, że moja córka miała inne plany.

Czytaj więcej...

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.