Paulina i Olga

 lat temu na Świecie pojawiła się moja córka, a ja narodziłam się jako mama. Te chwile całkowicie odmieniły moje życie...

Niedługo po tym kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, w mojej głowie pojawiła się jedna myśl: CIĄŻĄ=PORÓD, a jak PORÓD, to cesarka. Wtedy byłam jeszcze młodą dziewczyną mającą w głowie obrazy z dokumentu "Pierwszy krzyk", czy jakoś tak, który oglądałam w dzieciństwie. Przez pewien czas żyłam z myślą o cesarce (ze wskazań medycznych rzecz jasna), nie wyobrażając sobie innej możliwości. Na szczęście ta myśl pojawiła się równie szybko jak zniknęła, co było w pewnej mierze związane z bombardującymi mnie z każdej strony traumatycznymi historiami dotyczącymi porodu, lub wręcz przeciwnie samymi idealnymi porodami. Dzięki temu na kilka tygodni w ogóle wyparłam myślenie o porodzie, ze strachu, a może w związku z innymi zawirowaniami życiowymi. Któregoś dnia, bliżej półmetku ciąży trafiłam na stronę Fundacji Rodzić po Ludzku. Czytałam, czytałam, czytałam... I chłonęłam wszystko jak gąbka. Kiedy wspomniałam mojemu lekarzowi, o tych "rewelacjach" przeczytanych na FRpL, to zbył mnie głupim komentarzem. Wtedy straciłam do niego zaufanie. I tym samym już wiedziałam... Nie będę rodzić w lokalnym szpitalu, choćby nie wiem co się działo.

Czytaj więcej...

Wiosenna opowieść porodowa

Początek sierpnia, wracam z dwuletnią córką z wakacji w Polsce do naszego mieszkania we Frankfurcie nad Menem. Wyposażona, wśród innych "zakupów z Polski" (wiecie, ulubiony szampon itp.) w dwa testy ciążowe. Których bardzo boję się użyć... Przecież wciąż karmię piersią, cykle mogą być rozregulowane, próbuję uspokajać samą siebie. Po dwóch dniach udaje mi się zmusić się do nasikania na test. Przecież każda wiedza jest lepsza od niewiedzy. No i są. Dwie, wtedy CHOLERNE, kreski... Łamiącym się głosem wołam męża. Napady płaczu z cyku "nie tak miało być, co ja zrobię, dlaczego, nie dam rady, aaaa" będą mi towarzyszyć przez następne miesiące, na szczęście z coraz mniejszą częstotliwością, coraz częściej przeplatane może nie euforią, ale spokojną radością, ciekawością, oczekiwaniem.

Czytaj więcej...

Urodzić siebie

1. Pierwszy poród.
Urodziłam siłami natury. O czasie. Dziecko otrzymało 10 punktów" - takie informacje przekazuję pytana w wywiadzie lekarskim i brzmi to naprawdę dobrze. Mogę jeszcze dodać że był to poród rodzinny bo pozwolono by mąż był przy mnie.

Czytaj więcej...

Mój dobry poród

Mimo, że mój poród wedle kogoś drugiego mógłby nie zostać oceniony jako dobry, mimo, że zakończył się przykro dla mnie i do dziś daje mi się we znaki urodzenie Haneczki to jednak ja swój poród oceniam jako dobre, piękne i ważne doświadczenie całej naszej trójki.
Zanim urodziłam stałam się trochę specjalistą od fizjologii porodu naturalnego-wiecie, zgłębiałam jakie warunki muszą powstać, żeby cała ta gra hormonów porodowych zagrała należycie i tak dalej... Im więcej czytałam tym bardziej krystalizowała się wizja tego, jak chcę rodzić. Moje życie tak się też potoczyło, że mimo młodego wieku (a rodząc miałam i mam nadal 28 lat) miałam już za sobą 10letni kawał samodzielnego życia i bardziej, niż samego rodzenia bałam się właśnie pozbawienia decyzyjności i ubezwłasnowolnienia. Myślałam, "żeby mi tylko nie przeszkadzali, a z pewnością poradzę sobie".

Czytaj więcej...

Pierwszy drugi poród

Enigmatyczny początek, ale prosta odpowiedź – poród naturalny po cięciu.

Za oknem początek zimy, a ja wspomnieniem przywołuję piękny początek lata, kiedy urodziłam Oliwkę. Minęło pół roku. Długo nie mogłam dosiąść klawiatury, aby spisać swoje przeżycia. Chciałbym bardzo podzielić się rzetelną relacją z przebiegu porodu. Bez nadużyć w stronę pozytywną jak i negatywną. Gdybym zrobiła to miesiąc po porodzie wspomnienia byłby tylko pozytywne, pełne euforii i radości. Po dwóch miesiącach w porodzie zaczęłam dostrzegać jego „ciemną stronę”. Zaczęłam zastanawiać się nad niektórymi momentami, decyzjami. Czy dobrze zrobiłam? Czy mogłam zdecydować lepiej? Czas był potrzebny, abym mogła zweryfikować swoje emocje. Dzisiaj wiem, że chciałabym uniknąć emocjonalnego podejścia (jeśli w ogóle się da) tamtych chwil. Moja wizja jest już ugruntowana, przemyślana. Czuję się na siłach, żeby ją spisać i puścić w Świat.

Czytaj więcej...

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.