You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Po długiej drodze w końcu razem

W nocy z 24/25 października 2012 roku dostałam silnych ale nieregularnych skurczy, gdy wstałam zauważyłam że odpadł mi krwisty czop. Koło 12 dostałam skurczy co 6-7 minut lecz zamiast skracać się odstęp między nimi zaczął się wydłużać i były co 7,8,9 i tak do co 15 min. Ok 13 zadzwoniłam do A, szczęśliwy przyjechał po kilu minutach. Po 15 ponownie miałam skurcze co 6-7 minut lecz tym razem były dłuższe i zdecydowanie silniejsze niż poprzednie. Poszłam się więc wykąpać a następnie położyłam się przed tv żeby czas szybciej zleciał.

O 18 skurcze były co 5 minut zjadłam i pojechaliśmy do szpitala. Dopiero o 20 mnie przyjęli i zabrali na badania, przychodzi gina, wchodzę na samolot sprawdza i okazuje się że mam 3cm rozwarcia, o 20.35 podłączają mnie pod ktg wskazuje skurcze 60% następnie idziemy na usg. Kładą mnie na patologii ciąży. Po 22 ból był o wiele bardziej silniejszy bo doszły z krzyża. Dostałam domięśniowo papaverynę na złagodzenie szyjki a żeby było weselej to i lewatywę. Po północy skurcze co 2-3 minuty, kolejne ktg skurcze dalej 60% a mną z bólu aż telepie jakbym padaczki dostała, sprawdzają szyjkę 3-4 cm rozwarcia "zapraszamy na trakt porodowy" usłyszałam. Jak idziemy to idziemy.

Zachodzę, podłączają mnie i dostaję oxy i lignocainę. Pół godziny później szok szyjka 7-8 cm, położna przebija pęcherz płodowy, karze wstawać i się bujać aby mały szybciej zszedł. Bujam się bujam po 2 godzinach nie daję rady kładę się, badają a synek jak był tak jest wysoko a ja dostałam partych. Ze zmęczenia zaczęłam zasypiać ale skurcze nie pozwoliły zasnąć. Słyszę przyj tak więc staram się jak mogę ale nie idzie, ?zmiana pozycji?. Wykończona kładę się na ten bok położna zabrania parcia a organizm jak na złość robi na odwrót. 3 skurcze a Marcelek prawie z nami.

Przekładam się na plecy zaczynam przeć i czuję straszny ból jakby ktoś mnie ciął tępym nożem? Jedno parcie i kładą mi go ba brzuchu, słyszę pierwszy krzyk i czuję ulgę. Zszywania prawie nie czułam trwało to niecałe 5 minut bo miałam tylko 2 szwy;) Byłam i jestem z siebie dumna bo bez żadnego znieczulenia urodziłam mojego synusia. Kocham go nad życie;*

I tak przyszedł na świat Marcelek o 3:07 26.10.2012r z wagą 3450g i 58cm.

1Marcelek

2acccccaca

309639 327529777362868 9568

4SAM 0334

5SAM 0315

Anulla1993

Komentarze  

 
0 # Małgosia 2013-03-15 21:58
hmm...Czyli znieczulenie to nie powód do dumy? Ja bez znieczulenia bym umarła, i jestem dumna,że udało mi się nie umrzeć podczas porodu. ;-) Pozdrawiam :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+4 # Ania 2013-03-17 12:15
Nikt nie mówi, że znieczulenie to nie powód do dumy. Autorka opowieści jest dumna z siebie, że tak urodziła. Każda z nas ma swój poród i może się czuć z niego dumna i zadowolona. Nasze historie nie są pisane "przeciw" innym rodzajom porodów, ale po to, by podzielić się radością i dumą właśnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+2 # anulla1993 2013-03-17 20:49
Małgosiu, nie chodziło o to że znieczulenie nie jest powodem do dumy. Oczywiście gdybym miała opcję skorzystałabym jednak nie miałam takiej możliwości. Po prostu nie sądziłam że to wytrzymam, dlatego jestem z siebie dumna że jednak dałam radę jednocześnie byłam opanowana tzn nie krzyczałam jak niektóre kobietki w salach obok.
Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+1 # nadalka 2013-04-05 07:15
W tych czasach znieczulenie to standard, w moim szpitalu go nie dawali więc ja też jestem dumna że urodziłam bez :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.