You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Wspaniałe zakończenie

Jak każda z nas pod koniec ciąży miała już serdecznie dość tego ciężaru nomen omen słodkiego:) Przekraczając 40 tydzień zastanawiałam się jak tu pobudzić córkę do wyjścia na świat. Masowałam piersi - nic, nie oszczędzałam się - nic. A gdy juz przestałam o tym myśleć, odeszły mi wody.

Ot tak po prostu siedząc z mężem na kanapie, oglądajac mecz, zaczeliśmy się śmiać aż tu nagle chlust. Mąż myślał , że się najzwyczajniej posiusiałam:) Gdy się okazało,że to wody tak chluszczą ubraliśmy się spokojnie, zbraliśmy dokumenty, spakowaną torbę i pojechaliśmy do szpitala. Nie powiem żeby mi się kolana nie trzęsły ale spokój to podstawa - paniką nic się nie zdziała. W szpitalu po zbadaniu mnie, podlączeniu do ktg i wykonaniu lewatywy:/ zabrano mnie na porodówkę, bo miałam już 3 cm rozwarcia. Dostałam pierwszą dawkę oksytocyny, po której pomyślałam - łe to wcale nie jest takie straszne:) Cały czas się uśmiechałam, do lekarza, do położnej, do męża:) Wszyscy byli zdziwieni, że jestem taka pogodna. Pewnie myśleli - za chwile jej ten uśmieszek z twarzy zniknie:)

Po kolejnej dawce oxy, naturalnie większej skurcze zrobiły się wyraźniejsze i bardziej dokuczliwe. Ważne zatem było oddychanie. Od 30tc chodziłam do szkoły rodzenia, więc byłam przygotowana co i w jaki sposób mam wykonywać. Zatem oddychanie przeponą przy skurczu wdech i wydech. I koncentracja aby wykonywać to należycie. Mijały godziny, rozwarcie na 6 cm zatem lekarz kazał jeszcze zwiększyć dawkę oxy. Po tej skurcze były już co minutę, jednak musieliśmy czekać na większe rozwarcie. Lekarz masował szyjkę, co nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń ale tłumaczyłam sobie że jeszcze troszkę muszę wytrzymać - po to tu jestem w końcu:)

Oddychałam już tak jakbym zdmuchiwała świeczkę i myślałam już tylko o tym że niebawem zobacze moje dziecko:) Mąż siedzący kolo mnie trzymał mnie za rękę, podawał wodę i starał się uśmiechać. Był moim ogromnym wsparciem. Po 4 nad ranem rozwarcie dotarło do 10 cm zatem zaczynał się ten właściwy moment, ta upragniona chwila... Po pierwszym partym skurczu kiedy krzyknełam, lekarz wytłumaczył mi abym nie marnowała swoich sił na krzyk bo on mi nie pomoże:) Posłuchałam i dałam z siebie wszystko a po 4 partych skurczach uslyszałam krzyk mojej córeczki i poczułam jej cieplutkie ciałko. To był najwspanialszy moment w moim życiu, moim i mojego męża który dzielnie trwał przy mnie cały czas.

Urodziłam w 8 godzin:) Jak na pierworódkę to całkiem niezły wynik. Zostałam także pochwalona za wzorową postawę przy rodzeniu, bo najważniejsze to nie panikować, a ból jaki by nie był znieść godnie. On przecież czemuś służy, po coś nas Matka Natura w niego wyposażyła. Poród wcale nie musi się kojarzyć z czymś strasznym, to przecież wspaniała chwila, wydobywamy z siebie malutką istotkę, tą niejednokrotnie wymarzoną, wyśnioną.

0009Marlena 

 

Marlena

Komentarze  

 
+1 # Arleta 2013-04-21 16:54
Pewnie, że poród nie musi się kojarzyc z czymś starsznym. Trzeba zrozumiec ten ból ;) i miec pozytywne podejście ;) i w końcu doczeka się swojej Pociechy! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.