You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Narodziny niespodzianki

Tym razem zdecydowaliśmy, że nie chcemy znać płci. Mieliśmy już dwuletniego synka. Zdziwiłam się, jak szybko minęła mi ciąża. Częściowo pewnie dlatego, że miałam pełnego energii dwulatka w domu i częściowo dlatego, że nie znałam płci dziecka.

Byliśmy bardzo podekscytowani czekaniem na pojawienie się naszego dziecka po zdrowej, fizjologicznej ciąży. Termin porodu przyszedł, a nie było żadnych oznak rozpoczynającego się porodu. Mój lekarz próbował wywołać poród przez masowanie szyjki, ale to nie zadziałało. Część dnia spędziłam starając się aktywnie wywołać poród, spacerowałam po pagórkowatym terenie, jadłam ostre jedzenie .. spróbowaliśmy każdego triku. W końcu się poddałam i pogodziłam się z faktem, że będę po terminie.

Dwa dni później znów poszłam do lekarza. Oddzielił błony płodowe i masował szyjkę (ale bolało!). Powiedział: do zobaczenia później i wyszedł z gabinetu. Bez oznak porodu, zrezygnowana, czy to w ogóle zadziała, zadzwoniłam do koleżanki, która mieszka w pobliżu, żeby się poskarżyć. Gadałyśmy przez telefon około 2 godzin, rozłączyłyśmy się około północy. Byłam zmęczona i zaczęłam szykować się do spania. Około 0.30 miałam silny skurcz. Jupi! Potem ... nic. Ok. 1.15 znowu coś się zaczęło, regularne skurcze co 3 minuty, trwające 30 sekund. Zadzwoniłam do znajomej położnej, powiedziałam jej, że rodzę, mam krótkie, ale regularne skurcze. Poradziła, żeby jechać do szpitala. Obudziłam męża i powiedziałam mu, że to już.

Kiedy zaczęliśmy się przygotowywać do wyjścia, moje skurcze się zatrzymały. Powiedziałam mężowi, że to chyba fałszywy alarm i położyłam się na sofie, żeby odpocząć. Powiedziałam, żeby zrobił to samo. Po 40 minutach spokoju skurcze znowu się zaczęły, co 2 minuty, trwające minutę i superbolesne. Zadzwoniłam do mojej mamy, natychmiast przybiegła (mieszka obok) i pojechaliśmy do szpitala. oczywiście musiała to być pierwsza śnieżna noc tej zimy i drogi były strasznie śliskie. Szpital jest jakieś 30 minut od domu ale przez pogodę zajęło to trochę dłużej.

Miałam bóle krzyżowe, kiedy mąż mnie wiózł. Skurcze praktycznie na siebie zachodziły, bez żadnych przerw. Pamiętam, że mówiłam mężowi, że jeśli dojedziemy do szpitala i będę miała tylko 6cm, biorę znieczulenie. 5 minut później skurcze zmieniły się na parte, 15 minut drogi od szpitala! Sapałam w czasie partych zdeterminowana, żeby nie urodzić w samochodzie.

W końcu dotarliśmy do szpitala. Przebiegłam przez izbę przyjęć mówiąc do pielęgniarki: ?nie, nie potrzebuję wózka, nie mogę siedzieć!? Wbiegłam na porodówkę i oznajmiłam dyżurującej położnej: ?Rodzę dziecko! Teraz!? Skierowali mnie do sali porodowej, tam zerwałam z siebie spodnie, wskoczyłam na łóżko porodowe. Położna mnie zbadała i powiedziała: ?Widzę główkę! Poprze pani raz a dobrze? Powiedziałam: ?Nie mogę, mój mąż jeszcze parkuje samochód. Nie mogę bez niego!? Kiedy przyszedł po kilku minutach, zaczęłam przeć. Dwa parte i nasze cudowne dziecko było na zewnątrz, 15 minut po przyjeździe do szpitala. ?Dziewczynka? - ogłosił mój mąż z zachwytem. Urodziła się o 3.36 ranem, ważyła 3460. Nazwaliśmy ją Blanka. Jest taka cudowna! Ale mieliśmy radochę oznajmiając zniecierpliwionej rodzinie jakiej płci jest dziecko. Teraz spodziewam się trzeciego dziecka, mam termin na lipiec i tym razem też nie chcemy znać płci przed porodem :)

Anita  

 

Komentarze  

 
+1 # Barbara 2013-06-17 20:47
Gratuluję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.