You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Piękny poród Milenki

Pragnę, żeby wszyscy dowiedzieli się że poród może być pięknym, umacniającym wydarzeniem w życiu kobiety - dla mnie takim był. Dlatego przesyłam moją historię porodową.

  Jest to fragment pamiętnika, który pisze dla mojej córeczki odkąd byłam w ciąży. Z czasem dużo rzeczy ulatuje z naszej pamięci a ja chciałam wszystko dokładnie zapamiętać i przekazać dalej :)

"Mój piękny poród”

Opisze Ci teraz dzień na który czekałam 9 miesięcy i do którego się tak długo przygotowywałam. Jak już wiesz od dłuższego czasu miałam skurcze przepowiadające i tak też było w nocy 15.08.2013 r. o 4:30 przyszedł tata do łóżka i mnie obudził - skurcze nie pozwoliły mi już zasnąć, choć nie były mocne to wiedziałam, że to poród się zaczyna. 

Wstałam więc i poszłam spokojnie mierzyć odstępy między skurczami, w między czasie kręciłam biodrami, żeby Ci było łatwiej wkręcać się w kanał rodny. Między skurczami przygotowałam resztę rzeczy do torby szpitalnej, wzięłam prysznic i tak minęło 2 godziny. O 7 skurcze były co 4 minuty więc postanowiłam zjeść kromkę z miodem - nie miałam apetytu, a miód jest energetyczny :). Następnie poszłam obudzić tatę. 

- Wstawaj- jedziemy do szpitala.
- Aha, ok.. I poszedł spać. Za chwile - Ale co już??!!! Teraz? :)

Zaraz po pierwszym szoku poszedł się ubierać i pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć podłączyli mnie do KTG, które rejestrowało skurcze jednak nie tak częste jak w domu - stres zrobił swoje i skurcze zaczęły słabnąć. Następnie zbadała mnie pani dr i stwierdziła, że mam 1 palec rozwarcia, więc mogę zostać w szpitalu na patologii ciąży i poczekać na rozwój akcji. Tak też się stało - poszliśmy na 1 p. gdzie dostałam łóżko w pokoju 2 os. i czekałam co się będzie działo. Niestety na śniadanie się nie załapałam więc z niecierpliwością czekałam na godz 12, bo wtedy podawali obiad. W między czasie przyszła położna i dała mi radę, żeby iść na żywioł i przestać liczyć skurcze, tylko poddać się temu co się dzieje. 

Tak też zrobiłam - ze słuchawkami w uszach, kołysałam biodrami, w myślach powtarzałam afirmacje, wyobrażałam sobie rozwijający się kwiat oraz skupiałam się na oddechu w czasie skurczów. Po obiedzie skurcze zaczęły się nasilać, zrobili mi KTG, które oczywiście potwierdziło, że akcja porodowa jest w toku. Po czym zaprosili mnie na badanie przez doktora, a ten wykazał rozwarcie na 3 palce :). Tata, który rano pojechał do domu, wtedy o 17 był już z nami. Byłam bardzo szczęśliwa, że poród postępuje tak gładko - wszystko szło po mojej myśli. Przy takim rozwarciu, zaproszono mnie na 2p na porodówkę.

Tata pozbierał wszystkie moje bagaże i rzeczy z łazienki, bo międzyczasie wzięłam prysznic aby się rozluźnić, dowiózł jeszcze kilka butelek wody - mimo tego, że miałam przygotowane 5 szt, to strasznie szybko się skończyły. Ten dzień był strasznie upalny - poza tym ciągłe oddychanie powodowało wysychanie w ustach.

Tak więc ok 17 znalazłam się w sali nr 3 szpitala Pro Familia. Trafiłam na cudowną położną, która bardzo mnie wspierała i również dzięki niej poród poszedł tak bezproblemowo. Na początku zrobili mi lewatywę, wzięłam prysznic, założyli mi wenflon i podłączyli do KTG. Po zbadaniu położna stwierdziła rozwarcie na 4 palce, co kwalifikowało mnie do znieczulenia zewnątrz oponowego, z czego oczywiście skorzystałam :). Po całej procedurze wkłucia znieczulenia musiałam leżeć płasko, aby równo rozszedł się lek, co niestety się nie udało i nadchodzące skurcze czułam w prawej dolnej części pleców - to, że musiałam leżeć płasko było katorgą, ale był przy mnie tata i jego ręka do ściskania dodawała mi sił. Był bardzo pomocny, pomagała mi sama świadomość tego, że jest przy mnie, podawał mi wodę do picia.

Za jakiś czas przyszła położna i po kolejnym zbadaniu odeszły mi wody płodowe - a raczej wychlustały i zamoczyły mi całe skarpetki, które założył mi tata, bo było mi zimno w tej sali. Bardzo mnie te wody zaskoczyły - były bardzo cieplutkie. Tak więc po badaniu okazało się, że już prawie mogę zacząć przeć, ale położna radziła posiedzieć jeszcze chwilkę na piłce aby ułatwić Ci wkręcenie się w otwór. Tak też zrobiłam - tata z tyłu mnie asekurował, bo po tym znieczuleniu miałam nogi jak z waty, trochę chwiejne. Za moment wyleciało ze mnie resztę wód płodowych - co jak się okazało były zielone - trochę mnie to zaniepokoiło, ale położna mnie uspokoiła. 

W między czasie tata został wyproszony - ja weszłam znów na łóżko i zaczęła się faza parcia(nie chciałam żeby w niej uczestniczył). Szybka faza :). Wyparłam Cię za  razem - nie czułam bólu, byłam skupiona, oddychałam, słuchałam poleceń położnej, była również przy mnie pani doktor, która mnie rano przyjmowała na oddział - bardzo przyjemny personel - nic lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Moim życzeniem było aby tata przeciął pępowinę i tak też się stało.

Gdy położyli Cię na moim brzuchu rozpłakałam się - nie mogłam uwierzyć, że jesteś moja - i przede wszystkim: gdzie Ty się zmieściłaś? :) Byłaś piękna, mimo, że cała we krwi i mazi płodowej. Płakałaś cichutko i byłaś taka krucha. Nie wiedziałam jak cię dotykać, aby Ci czegoś nie zrobić. Po założeniu opasek na rączkę i nóżkę, położyli Cię na moim brzuchu i tak leżałyśmy sobie 2h na sali porodowej. W między czasie tata musiał na chwilkę wyjść bo lekarz musiał mi zszyć malutkie nacięcie krocza, ale zaraz potem do nas wrócił i razem zachwycaliśmy się Tobą!

Śmieszne było to, że leżałaś na moim brzuchu ssałaś pierś a nóżkami odpychałaś się od łóżka tak jakbyś stała :) Teraz wiem, że to jeden z odruchów noworodkowych :)

To były niezapomniane chwile - niezapomniane!!!

Wiedziałam, że nastawienie ma duże znaczenie, dlatego w ciąży przygotowałam afirmacje i wizualizacje porodu - i codziennie z nich korzystałam. Zabrałam je też na porodówkę i wszyscy się zachwycali, chwalili mnie, że się dobrze przygotowałam, co również dodawało mi otuchy. Cieszę się, że trafiłam na takich pomocnych ludzi zwłaszcza, że ten dzień to było święto i bałam się, że może być mało personelu. Ale wszystko potoczyło się tak jak chciałam, a może nawet i lepiej. 

I teraz jesteś z nami bąbelku!

* Urodziłaś się z ciemnymi włoskami na pleckach i ramionkach :)
* Powaliłaś nas swoim pięknem - zakochaliśmy się z Tobie od pierwszego wejrzenia. "

Moja córka Milenka - urodziła się w szpitalu Pro Familia w Rzeszowie 15 sierpnia 2013 r. Ważyła 3470 kg i miała 54 cm. Rodziłam naturalnie i jestem żywym dowodem na to, że poród to najpiękniejsze doświadczenie jakie może się przydarzyć kobiecie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkim kobietom aby odnalazły w sobie MOC, która płynie z natury.

MilenkaInt

Bernadetta  

Komentarze  

 
+1 # Kasia 2014-04-11 21:36
MOC z natury, a znieczulenie poszło....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+2 # Ania 2014-04-24 23:39
Dla tej mamy akurat w tym momencie było to znieczulenie widocznie potrzebne. Nie zmienia to faktu, że ten poród postrzega jako przepełniony mocą z natury.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
+1 # Magdalena 2014-04-12 01:23
Serdecznie gratuluję pięknego porodu:) "Poród to najpiękniejsze doświadczenie jakie się może przydarzyć kobiecie" - podpisuję się pod tym zdaniem obiema rękami:)Wspania le, że doświadczyłaś piękna i mocy rodzenia, i że chcesz się tym doświadczeniem dzielić z innymi kobietami. Szkoda, że nie znałam Twojej historii wcześniej, kiedy organizowałam w Rzeszowie Krąg Opowieści Porodowych. Ale myślę, że jeszcze nie jedno takie wydarzenie przed nami. Jeśli byłabyś zainteresowana udziałem w takich przedsięwzięcia ch ukazujących pozytywny wizerunek porodu, możesz zostawić jakiś kontakt do siebie na kontakt@naturalniepocesarce.pl. Pozdrawiam serdecznie! P.S. Też rodziłam w ProFamilii:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
-4 # Asia 2014-04-24 05:55
Jak to moc z natury? Przecież było znieczulenie. Nie znaczy, że to źle, ale nie możemy tu mówić o mocy płynącej z natury raczej o uldze płynącej ze znieczulenia ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
0 # Ania 2014-04-24 23:40
Myślę, że możemy mówić o mocy płynącej z natury, bo tak to postrzega mama - autorka tej historii. To jest jej opowieść, uszanujmy to.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.