You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Nie bój się tego, Karola

Jestem 26-letnia mamą 3-tygodniowej Hani. Zawsze chciałam być mamą. Czułam, że sens mojego żywota kryje się właśnie gdzieś tutaj.


Od momentu gdy dowiedziałam się o ciąży (wyczekanej, wymarzonej, wystaranej) tylko się w tym przekonaniu utwierdzałam. Ciążę przeszłam super. Pomimo bezmlecznej diety, która na czas i za sprawą ciąży dołączyła do bezglutenowej (jak nietrudno sie domyśleć wieele dobrych rzeczy do jedzenia mi odpadlo) byłabym w stanie (i mam nadzieję, że jeszcze będzie mi to dane) zrobić to jeszcze raz.

Przez większość tego pięknego okresu miałam nisko położone łożysko i do końca 36 tygodnia wisiała nad nami cesarka. Bałam się tego jak niczego nigdy w życiu. Ogólnie boję się operacji, a do tego miałam obawę, że poród przez cięcie pozbawi mnie całego fizycznego odczucia procesu stawania się matką. Bardzo zależało mi na doświadczeniu na maksa naturalnym. Na sam koniec łożysko się podniosło, a że Hania rozwijała się prawidłowo, mieliśmy nadzieję na poród w domu narodzin. Do czasu gdy pojawił się na USG sygnał, że brzuszek jest za mały jak na wiek ciąży. Potem pojawił się kolejny i kolejny. Niska waga, zagrożenie hipotrofią. Byliśmy pod na prawdę dobrą opieką, znaleźliśmy się pod pilną kontrolą i to zapewniło mi w miarę spokojną głowę. W 37 tygodniu na USG pogorszyły się przepływy, a tego samego wieczoru Dziewczynka mało się ruszała. W panice udaliśmy się na izbę przyjęć do szpitala, który wybraliśmy do porodu. Przebadali nas, kazali wrócić rano na powtórkę, bo wszystko wyszło OK. A rano po kontrolnym USG, na wyniku którego pani doktor napisała 'DO INDUKCJI!!!' już zostałam w szpitalu. W śmiesznej szpitalnej koszuli do kostek i jednorazowych szpitalnych kapciach. Bo nie miałam rzeczy. Bo miało być kontrolnie. Tego samego dnia dostałam oksytocynę na 2h. Reakcja nie mocniejsza niż bóle miesiączkowe. Szyjka 2 cm puszczająca palec, jak przez ostatnie kilka dni. Następnego dnia oksy 6h, oczywiście cały czas pod KTG. Po 3h wpada na salę pani doktor i woła do mnie 'pani ma skurcze co 2 minuty, czemu pani nie mówi?'. Woła do mnie wybudzając mnie z drzemki. Skurcze były, ale dało się spać :p. Dwa dni później kolejna nieudana oksytocyna. Przed nami została ostatnia próba wywołania za dwa kolejne dni, a mnie znów zaczęła dręczyć wizja cesarki. Nuda szpitalna przeplatana krzykami rodzących piętro niżej nie sprzyjała myśleniu i czemu innemu. Dzień wcześniej na obchodzie pojawił się mój lekarz prowadzący ciążę. Zapowiedział, że jutro przebijamy pęcherz i nie ma zmiłuj, że jutro urodzę. No i przebił pęcherz i skurczy nadal brak. Przemiłe studentki zabrały mnie na porodówkę, pod opieką jednej z nich pozostałam i bardzo się cieszę. Po chwili drażnienia piersi pojawiło się pobolewanie. Po godzinie (stracilam poczucie czasu więc mogę się mylić) podłączono oksytocynę. Pobolewanie zaczęło się nasilać. Studentka przyniosła woreczek z czymś ciepłym w środku, zawiązała mi na plecach. Coś wspaniałego. Położna zbadała - szyjka 2 cm, puszcza palec czyli wciąż bez zmian. Przy kolejnym badaniu to samo, a bolało już konkretnie. Zaczęło mnie trzęść z zimna (kurcze, spodziewałam się gorąca). Zległam na łóżku pod kocem. I w tym miejscu ślę wielkie podziękowanie położnej, która podyrygowała odpowiednio i wylądowałam w wannie. Ból się nasilał i nasilał, a ja strwożona tym, że brak było postępu, zaczęłam myśleć o znieczuleniu, mimo, że plan był żeby wytrzymać bez. I nagle coś mnie gdzieś tam zaszczypało. Mąż poleciał po położną, położna zbadała - 7 cm rozwarcie :). Zapytałam czy ból się jeszcze nasili - otrzymałam odpowiedź, że nie, tylko zmieni charakter. Eee, to ja dam radę bez tego znieczulenia. Pojawiło się małe uczucie parcia, postękiwałam sobie w wannie przez kolejny czas, ale chyba niezbyt długi. I znów położna podyrygowała (borze szumiący, jak ja jestem jej za to wdzięczna - byłabym bez jej instrukcji jak dziecko we mgle) i przeniosłam się na łóżko, tyle że na klęczki, a nie na plecy. I było parcie, a ja nigdy w życiu nie byłam tak skoncentrowana na zadaniu jak wtedy. Jak w transie. Podobno mąż mnie trzymał za rękę. Szczypanie mnie przerażało - nie to że było jakoś bardzo silne, to było coś, co nie wiedziałam, że wystąpi i bałam się tego. 'Ne bój się tego, Karola' dobiegające zza moich pleców działało cuda. No to się nie bałam i parłam. I nie parłam gdy padło hasło żeby nie przeć, co było najtrudniejszą rzeczą ever. Chwilę później poczułam jak coś się ze mnie wyślizguje, a zaraz potem czyjeś ręce podały mi małego, czerwonego, rozwrzeszczanego kosmitę uwiązanego na pępowinie. Tego uczucia, gdy ją dotknęłam po raz pierwszy, nie zapomnę nigdy. Całość trwała nieco ponad 6h. Jak widać, nie miala wiele wspólnego z naturalnością poza drogą, którą Hanka wyszła. Spodziewałam się rzeźni, szczególnie na oksytocynie, bo mówi się, że indukcja boli bardziej. Nie mam do czego porównać ale nie bolało nawet w połowie tak jak oczekiwałam. Może oczekiwałam za dużo ;). Pękłam troszkę (i znów dziękuję położnej, że nie cięła), goi się jak na psie. Podczas szycia był czas na pogaduchy :D. Wierzę, że dzięki kombinacji wspaniałych warunków panujących w szpitalu, mojemu transowi, Enyi, która nam grała z telefonu cały poród ale przede wszystkim ludziom, którzy się mną opiekowali, ta kroplówka i to KTG pozostało praktycznie niezauważone w kluczowych momentach, że miałam maksimum komfortu. Całe to jak najbardziej pozytywne doświadczenie w połączeniu z niespełnioną aspiracją do zostania położną rodzi taki dziwny żal, że nie mogę tego przeżyć jeszcze raz stojąc z boku. I tak, tęsknię za brzuszkiem. Ale w pozytywnym sensie. Tę tęsknotę już czułam zanim Hania opuściła swoje stare lokum. Mam nadzieję na kolejną tak dobrą ciążę i tak wspaniały poród za kilka lat (bo trzeba jeszcze wrócić do pracy :p). Mam nadzieję trafić wtedy na tych samych ludzi. I tak, jestem do tego stworzona, teraz jestem tego pewna. Na koniec jeszcze chcę wyrazić swoją wdzięczność za wsparcie mego męża - wiedział czego potrzebuję na każdym kroku, wyprzedzał moje myśli o krok i czekał z soczkiem właśnie gdy miałam o niego poprosić. Wiedział też kiedy nic nie mówić, kiedy mnie nie rozpraszać, kiedy nie dotykać a kiedy trzymać - bardzo to doceniam.

PS. Wybór muzyki to był dla mnie problem, bo gdy mnie coś boli dźwięki mnie denerwują. Grała Enya. Przypadkiem. Jedyna muzyka której o dziwo nie miałam ochoty wyrzucić przez okno... Xd 

Karolina
Karolina

Komentarze  

 
0 # Austinjems 2019-05-28 21:11
Zithromax Kills Chlamydia Para Que Sirve El Medicamento Cialis Pregnisone Pills From Uk cialis 40 mg Prix Cialis 20mg
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
0 # Lessmusty 2019-06-01 23:26
Feline Urinary Tract Infection And Amoxicillin 400 Mg Viagra Levitra Modo Empleo
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
0 # Austinjems 2019-06-11 09:18
Canada Meds Online Pharmacy viagra Zithromax Price Without Insurance Amoxicillin Tooth Infection
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
0 # Lessmusty 2019-06-16 01:07
Venta de cialis en barcelona cialis online Cialis Aiuta L'Eiaculazione Precoce
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.