You certainly have my blessing in starting your own blog/FB page :)

Take care, January Mrs BWF (założycielka birthwithoutfearblog.com)

Narodziny Kubusia

Nasz Kubuś ma już prawie trzy lata.

Patrzę na niego zachwycona i codziennie zastanawiam się, jak to możliwe, że taki malutki skrzat znalazł miejsce w moim życiu i tak zupełnie je odmienił.

A zaczęło się to 3 lipca 2010 roku... właściwie zaczęło się znacznie wcześniej :) ale tego dnia Kubuś przyszedł na świat.

Obudziłam się o 6.00 rano czując, że chyba zaczynają odchodzić wody. Nie byłam pewna, czy to znaczy, że już rodzę (Kubuś jest naszym pierwszym dzieckiem), ale na wszelki wypadek poszłam do łazienki zmyć lakier z paznokci :) Ze strachu trzęsły mi się ręce!

Cóż, okazało się, że faktycznie był to już początek porodu. Szybko pojechaliśmy z mężem do szpitala. Byłam bardzo dzielna i miałam wokół siebie naprawdę dobrych fachowców. Urodziłam spokojnie, naturalnie i bez żadnych powikłań. W czasie porodu nie chciałam tylko z nikim rozmawiać i kiedy mój mąż próbował mi dodać sił mówiąc "Kocham cię skarbie", odpowiedziałam mu krótko: "Bądź cicho i siedź".

Mówiłam już, że byłam bardzo dzielna? Bo byłam. Urodziłam Kubusia własnymi siłami o 16.15 i wreszcie mogłam odpocząć. Pamiętam tylko, jak leżałam wieczorem i przypominałam sobie, że mama mówiła, że gdy się zobaczy dzidziusia, to zapomina się cały ból porodu. Myślałam wtedy, że ja jakoś nie zapomniałam...

Dziś minęło już dużo czasu i faktycznie zapomniałam już cały ból porodu :) To, co zostało, to poczucie dumy i szczęścia i zachwyt nad moim ślicznym dzidziusiem.

Autorka: Ewelina Wójcik

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Informacje zawarte na tej stronie nie mają charakteru medycznego.

Jeśli masz jakieś wątpliwości związane ze swoją ciążą lub porodem, skontaktuj się ze swoim lekarzem lub położną.